Chat

wtorek, 31 grudnia 2013

Anioł

Heyka, zaczynam pierwszą historię pt. ,,Anioł''.

Żyła sobie dziewczyna która miała wszystko , rodziców, przyjaciół i była bogata.. pewnego pięknego i ciepłego dnia jej rodzice postanowili wybrać się z nią na plażę.. oczywiście dla nich wyjazd na plaże nie odbył by się bez pływania łodzią.. z racji tego że byli bogaci posiadali własną łódź i kapitana. Kiedy wszyscy weszli na łódź zaczęli płynąć .. Klarysa (imię dziewczyny..) zawsze lubiła zanurzać podczas pływania ręce w wodzie, jej mama Sabina, która zawsze się bardzo troszczyła o córkę przypominała jej żeby się nie wychylała za mocno bo mogła by wpaść do wody  , oczywiście jak każda nastolatka Klarysa się sprzeczała z mamą i wmawiała mamie że nic jej się nie stanie.. pod wieczór kiedy poszli do swojego małego domku Klarysa postanowiła się przejść, oczywiście sama bo miała już dosyć tego że rodzice jej nigdy nie pozwalają wychodzić samej i zawsze z ochroniarzem musiała wszędzie chodzić a z racji tego ze są wakacje to rodzice pozwolili Klarysie na trochę swobody w końcu ma już 15 lat.
Kiedy Klarysa przechadzała się drogą zauważyła bardzo ładny i duży dom.. przypominający bardziej pałac.. pomyślała że kiedy dorośnie opuści posiadłość swoich rodziców i zamieszka w tym domu.. Klarysa zawsze lubiła chodzić jak modelka i dlatego podczas spaceru stawiała jedną nogę przed drugą, a że źle ustaneła przewróciła się i skręciła nogę.. z pięknej posiadłości wyszła przepiękna kobieta która zaprowadziła Klarysę do posiadłości .. oczywiście oczekiwania Klarysy były zbyt piękne i okazało się że posiadłość w której mieszkała kobieta nie była taka piękna tak samo jak wszyscy włącznie z kobietą która jej pomogła .. okazało się że rodzina która zamieszkiwała ten wielki dom to tak naprawdę byli mordercy..
Oczywiście nie powiedzieli tego Klarysie tylko kiedy rozmawiali dziewczyna podsłuchała jak mówili o tym żeby ją zaprowadzić do sali morderstw tak zwanej ,,sali B''. Klarysa od razu kiedy to usłyszała bez zastanowienia uciekła a, że była sparaliżowana strachem dlatego że małżeństwo z tej posiadłości mogli ją dogonić podczas ucieczki a jak by chciała uciec przez drzwi mogli by ją złapać.. Klarysa otworzyła drzwi i wyskoczyła przez okno.. oczywiście okno nie było wysoko ale pomimo tego Klarysa sobie jeszcze bardziej nadwyrężyła nogę..
Kiedy Klarysa wstała i zaczęła uciekać kobieta krzyczała na nią z okna i kazała mężowi i słudze ją gonić..
Oczywiście Klarysa nie słuchała tej kobiety i uciekła do lasu. Kiedy uciekała to odwracała się i patrzała czy nikt za nią nie idzie, kiedy po raz piąty się odwróciła do tyłu a potem jeszcze raz przed siebie zobaczyła jakiegoś mężczyznę, oczywiście nie widziała dokładnie twarzy tego mężczyzny, ponieważ dostała w głowę czymś twardym.. mężczyzna wraz z jego sługą złapali Klarysę i mając nadzieje że zginie zanieśli ją do miejsca w lesie w którym nikogo nigdy nie ma, bo wszyscy się boją chodzić w tamte zakątki lasu.. wykopali wielki duł do którego wrzucili Klarysę.. oczywiście Klarysa jeszcze żyła i na żywca ją tam zakopali.. kiedy Klarysa się ocknęła nie czuła już nic.. pomyślała sobie że to może był tylko sen.. ale nie, kiedy wstała ujrzała przed sobą dwójkę ludzi którzy byli mniej więcej w jej wieku, ludzie których poznała okazali się bardzo mili i powiedzieli jej że trafiła ona do nieba.. i że teraz jest aniołem.. Klarysa myślała że to tylko jakiś głupi żart lecz okazało się że naprawdę nie żyje.. Rodzice dziewczyny obwiniali się że puścili córkę samą.. kiedy ją znaleziono przeprowadzili na niej badania w których dowiedzieli się że Klarysa tak naprawdę została zakopana, kiedy jeszcze żyła. Rodzinę która była winna za te wszystkie morderstwa wsadzili na dożywocie.
Rodzice Klarysy nigdy nie pogodzili się ze śmiercią córki ..
Lecz pomyśleli sobie że była bardzo dobrą dziewczyną i że na pewno trafiła w dobre miejsce. Klarysie się bardzo podobało w niebie lecz tęskniła za swoimi rodzicami lecz wiedziała że kiedyś ich spotka w niebie.. ponieważ jej rodzice byli bardzo mili i troskliwi. Dwa lata później okazało się że Sabina (mama Klarysy) i jej mąż zachorowali na dość rzadką i nigdy dotąd nie spotykaną chorobę.. Oczywiście wiedzieli już że bardzo mało dni im zostało i wypisali testament.. wszystko wypisali na schroniska dla zwierząt.. Kiedy zginęli trafili do nieba do swojej kochanej córeczki .. przestali się już wszystkim zamartwiać.. i (nie)żyli bardzo szczęśliwie w niebie..



Jeżeli historyjka się podobała to śmiało zapraszam częściej do wpadania.. jest ona krótka, ponieważ nie chciało mi się jej rozbudowywać ale mam nadzieję że z racji tego że jest ona ze szczęśliwym zakończeniem podoba wam się.. Mam nadzieję że będziecie czytać inne historie mojego pomysłu , ponieważ głowę mam pełną pomysłów.. następna opowieść już nie bawem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz