Był ciepły słoneczny dzień. Pozowałam wtedy do obrazu. Stałam w ciemnym pomieszczeni, a przede mną był piękny widok. Miałam na sobie długą ciemną suknię i splątane włosy. Stałam w oknie i patrzyłam się przed siebie. Ogarnął mnie wtedy smutek a jednocześnie radość. Radość, ponieważ pozując do obrazu czułam, że jestem inspiracją dla malarza. A smutek, bo cały ten piękny dzień zmarnowałam na staniu i podziwianiu tej przepięknej pogody z okna , zamiast wyjść i poczuć te ciepłe promienie słońca na twarzy.
Tak wiem, historyjka jest krótka, ale to dlatego, że opisywałam to na podstawie obrazka widniejącego w pewnej książce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz