Chat

piątek, 21 lutego 2014

Czworonóg cz.2

Założyłam na siebie czarną sukienkę, do tego czarne rajstopy i czarne buty które nie dawno kupiła mi mama. Kiedy już wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju w którym czekałam mnie Scarlet, to dosłownie myślałam że pęknie ze śmiechu.. zdenerwowana spytałam. -Co cię tak śmieszy. Odpowiedziała chichocząc pod nosem. -Ubrałaś się jak na pogrzeb, przepraszam cię za mój nagły napad śmiechu, ale po prostu nie mogłam się już powstrzymać, jest +20 stopni  na dworzu a ty założyłaś na siebie czarne ubranie, wiesz jak będzie ci gorąco, dosłownie promienie słoneczne będą tylko przy tobie.  Odpowiedziałam jej na to -Czyli jednak wolisz żebym została w pokoju ? Świetnie to możesz już sobie iść.  Powiedziała do mnie już spokojnym głosem. -Przepraszam cię Lena ja naprawdę nie chciałam myślałam że będzie tak jak kiedyś że zaczniemy się z tego wszystkiego razem śmiać, a ty w tym momencie jesteś taka smutna, dosłownie lata nad tobą czarna aura. Przecież wiesz że po moim wyjeździe nie widziałyśmy się bardzo długo,ja na prawdę myślałam że uda mi się ciebie z powrotem doprowadzić do takiego stanu jak przed tym pogrzebem, nie wiem za bardzo co się stało bo wiesz że nie było mnie 1,5 miesiąca i nawet nie wiedziałam o tym wypadku, dowiedziałam się o tym dopiero dzisiaj od twojej mamy. -No pięknie czyli tak cię obchodzi to co się ze mną dzieje, nie mogłaś po prostu do mnie zadzwonić, chociaż raz na tydzień, a tu proszę nie było cię przez 1,5 miesiąca a ty nawet nie zadzwoniłaś że przyjeżdżasz. Wiesz jak bardzo bolał mnie twój wyjazd, twoja przeprowadzka. -Uwierz mi Lena ja nawet nie miałam o tym pojęcia, to stało się tak nagle a kiedy już dojechaliśmy na miejsce, dowiedziałam się dopiero wtedy że pojechaliśmy na drugi koniec Polski. Tam nawet się z tobą nie mogłam skontaktować bo w pierwszym dniu był za słaby zasięg a potem zgubiłam telefon, więc nie mogłam się z tobą skontaktować, a z telefonu rodziców nie mogłam zadzwonić bo wiesz jak to w biznesmeńskim stylu, ciągle ty czekają na telefon od kogoś ważnego. Po prostu nic ich już nie obchodziło.  Przerwałam jej zanim skończyła i zaproponowałam jej przejście się do parku, gdzie zawsze chodziłyśmy razem z Kampim, i od razu chciałam jej wytłumaczyć co się takiego stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz