-leżałam, i wciąż myślałam o tamtym dniu. Dniu który na zawsze odmienił moje życie. Właśnie wtedy weszła do pokoju moja najlepsza przyjaciółka, która jeszcze mnie nigdy nie zawiodła. Cała rozpromieniona powiedziała do mnie. -Wstawaj co tak leżysz jest taki piękny dzień, słonko świeci szkoda by było go zmarnować. Odsłoniła rolety.. poczułam dziwne uczucie, jeszcze niedawno kiedy patrzałam przez to samo okno było pochmurnie i wciąż tylko padało.. zastanawiałam się tylko ile ja przeleżałam w łóżku, wciąż tylko płakałam. Było to dla mnie bardzo dziwne że wszyscy byli tacy szczęśliwi, jak by w ogóle zapomnieli tamtego dnia. Dnia którego nie zapomnę do końca życia. Kiedy spytałam jaki dziś mamy dzień to nie ukrywam byłam w szoku, dowiedziałam się że spędziłam w swoim pokoju 3 dni przez które nic nie jadłam ciągle tylko spałam i płakałam i tak w kółko. Kiedy Scarlet otworzyła moją szafę z ciuchami, miałam po prostu ochotę ją wyrzucić za to że była taka szczęśliwa, jednak tego nie zrobiłam. Widziałam jak wyjmowała białą koszulkę z nadrukiem mojego kochaniutkiego pieska i krótkie spodenki na które wiedziała że zbierałam. Obie te rzeczy były dla mnie niezmiernie cenne. Powiedziała do mnie. -Lena to już tak dłużej nie może być prawie w ogóle się ostatnio nie widujemy a kiedy już przychodzi na to moment, dowiaduję się że siedzisz już w swoim pokoju przez bardzo długi czas. Wiem że jest ci smutno z powodu tego wypadku ale trudno, żyje się dalej, przecież nie spędzisz tutaj całej wieczności. Oczywiście zgodziłam się ze Scarlet ale nie byłam właśnie co do tego przekonana, uważałam że skoro mam już wyjść to nie w tych ciuchach, w końcu mam żałobę. A z resztą te ciuchy tylko pogarszają sprawę ponieważ koszulka miała nadruk mojego kochanego Kampiego, a spodenki kupiłam sobie na specjalną okazję, czyli na zaadoptowanie Kampiego od moje sąsiadki ze starego domu w którym mieszkałam, i zupełnie przypadkiem dowiedziałam się że mają szczeniaczki które są na wydanie, pieski nie miały rasy, były po postu kundelkami, ale przeuroczymi. Uważałam że to mega okazja żeby wziąć pod opiekę właśnie tego szczeniaczka, dlatego że miałam zamiar kupić sobie nowego pupila. Miałam zawsze dużo oszczędności które mogła bym wydać na zaopatrzenie go w zapas karmy czy zabawki. Powiedziałam mojej przyjaciółce wprost że mam żałobę i założę na siebie czarne ciuchy, albo nie wychodzę. jej odpowiedź brzmiała tak. -Jeśli mam do wyboru to żebyś tu została i się kisiła w tym pokoju lub żebyś wyszła wreszcie stąd, to wybieram żebyś już założyła te czarne ubrania i odetchnęła świeżym powietrzem. Byłam zła na wszystko i na wszystkich i już od tego ciągłego płaczu nie miałam nawet siły żeby się sprzeczać ze Scarlet..
Jeżeli podobała się pierwsza część historii to zapraszam na następną która pojawi się już niebawem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz